środa, 14 września 2016

Dom pod kasztanami. Za złotą bramą - Helena Bechlerowa

Helena Bechlerowa była nauczycielką i redaktorką m.in. w wydawnictwie Nasza Księgarnia, autorką licznych opowiadań i wierszy oraz kilku powieści dla dzieci. Urodzona na początku XX w., zmarła u jego kresu (1908-1995). Zawsze mam wrażenie, ze ludzie, którzy przeżyli cały wiek XX byli świadkami najdziwniejszej przemiany rzeczywistości w dziejach, bo nigdy wcześniej zmiana nie była tak szybka i tak dramatyczna. "Za złotą bramą" jest opowieścią o takiej zmianie, odejściem starego, romantycznego świata chłodnych, mrocznych kamienic, powłóczystych sukien, powozów, balów i ogrodowych fontann na rzecz jasnego, nowoczesnego i wygodnego, ale pozbawionego magii świata blokowisk.


Rodzeństwo, Kasia i Piotruś, mieszka w bardzo starym domu, pełnym ciemnych tajemniczych zakamarków - w korytarzu wisi zniszczony obraz pięknej Amelii w różowej sukni, w ogrodzie kamienny wodnik podtrzymuje kielich fontanny, a na daszku altanki tkwi blaszany smok. Poza tym coś tam skrzypi, piszczy, biega po kątach, może strachy, skrzaty, echo, a  może dobre duchy, kto wie. Wyobraźnia dzieci nadaje wszystkiemu znaczenie i imię. Niestety, dom jest już bardzo stary i zniszczony, zamieszkujące go rodziny muszą się przeprowadzić do nowych mieszkań w blokach, a zamieszkujące go duchy i stwory - znaleźć swoje miejsce gdzieś w magicznym świecie "za złotą bramą".
Urokliwa opowieść o końcu pewnego świata, w której ogromną rolę odgrywa szata graficzna - fantastyczne ilustracje Szancera, bez których to po prostu nie byłaby ta sama książka (można je podejrzeć tu: 1, 2, 3).


"Za złotą bramą" jest drugim tomem, pierwsza powieść o przygodach Kasi i Piotra nosi tytuł "Dom pod kasztanami". Dzieci wyjeżdżają w niej na wakacje do ciotki Iwy, do starego urokliwego domu: wszystko im się w domu pod kasztanami podobało: okna zasłonięte dzikim winem, dziwny piec z zielonkawych i niebieskich kafli, nawet duży czajnik, który cichutko podśpiewywał na kuchni. (s. 5). Za sprawą ciotczynego kota, rudego Tymona, który potrafi przemieniać się w tygrysa, przezywają czarodziejskie przygody, gdziekolwiek się nie udadzą, czy to do ogrodu, czy na strych. Na grządkach spotykają makówkowego króla, pod wierzbą Babę Jagę, a na strychu - lwa i lamparta. Wiele tych przygód, a wszystkie opisane w dość krótkich rozdziałach - mam wrażenie, że ta pozycja przemówi do bardzo młodego czytelnika. Nie ukrywam, ze drugi tom urzekł mnie znacznie bardziej.
Ilustracje do "Domu pod kasztanami" można obejrzeć TUTAJ.

Helena Bechlerowa, Dom pod kasztanami, Nasza Księgarnia, wyd. IV, Warszawa 1974
Helena Bechlerowa, Za złotą bramą, Nasza Księgarnia, wyd. I, Warszawa 1973

Druga brama - Halina Górska


Halina Górska tworzyła w okresie międzywojennym, zaczęła od książek dla dzieci, skończyła na tych dla dorosłych (zmarła niestety zbyt wcześnie, zamordowana przez Niemców w 1942 r.). "Druga brama" plasuje się tak naprawdę gdzieś pośrodku. Dziecięcy bohaterowie, motyw przyjaźni (międzyklasowej), przystępny język pozwalają na lekturę młodym czytelnikom. Jednocześnie wspomnieniowy charakter (historia Krysi bazuje na życiorysie pisarki), doskonała znajomość psychiki dziecka, poważna tematyka (dzieci pozbawione rodziców, oparcia w dorosłych, szukające swojego miejsca w świecie) sprawiają, że może po nią sięgnąć także dorosły czytelnik. Świetna książka, żal, że jednak trochę zapomniana. Napisana w 1935 r. powieść doczekała się wielu wznowień - ostatnie, o ile się orientuję, w 1995 r. w wydawnictwie Siedmioróg, a więc ponad 20 lat temu. (Drugie wydanie z 1936 r. jest dostępne w wersji cyfrowej TUTAJ.)

Powieść ma dwie bohaterki, pochodząca z zamożnej rodziny Krysia, córka lekarza, i dziecko robotnicze, Adela. Krysia ma kochających rodziców, ale jej matka jest poważnie chora i musi wyjechać na kurację zagraniczną - praktycznie znika z życia córki. Sama dziewczynka żyje w izolacji, jest chorowita, więc nie chodzi do szkoły, nie wolno jej się bawić z dziećmi z podwórka. Krótko trwa eksperyment z sympatyczną Żydówką Sabinką. Dziewczynki bardzo się lubią, ale Krysia zapada na odrę, w ciężkiej postaci - i Sabinka znika z jej życia. Krysia bawi się sama ze sobą, jej życie toczy się w połowie w wyobraźni, więc kiedy nagle znajdzie się w otoczeniu prawdziwych dzieci nie będzie się mogła odnaleźć, reguły koleżeństwa okażą się dla niej trudne. A dojdzie do tego, kiedy wraz z ojcem przeprowadzi się na Leszno (akcja toczy się w Warszawie czasu zaborów) - tam, za tytułową drugą bramą, znajdowało się podwórko, na którym bawiła się Adela. Dumna, nieczuła, a w rzeczywistości mocno skrzywdzona przez los, który wraz z ojcem odebrał jej też dzieciństwo. Zubożała matka musiała się przeprowadzić z liczną czeredką do jednej izby, wspólnej z kilkoma rodzinami i iść do pracy w fabryce, a najstarsza Adelka była zobowiązana do pomocy przy młodszym rodzeństwie, a właściwie do pełnego matkowania im. Zahartowana przez trudne warunki, z nienawiścią przypatrywała się "panienkom z Saskiego Ogrodu", dziewczynkom z kokardami we włosach i lalkami pod pachą, do których zaliczyła także i Krysię. I tak na jednym podwórku znalazły się dwie nieszczęśliwe dusze, których życiowe doświadczenia były tak odmienne, że spotkanie się w pół drogi wydawało się niemal niemożliwe. Czy uda im się porozumieć? Nie oczekujcie prostych odpowiedzi.

wtorek, 30 sierpnia 2016

Dzieci szklarza - Maria Gripe



 "Dzieci szklarza" to przedziwna oniryczna opowieść, przypominająca raczej sen, i to z gatunku tych niezbyt przyjemnych, niż książkę dla dzieci. Nic nie jest w niej do końca wyjaśnione, nie dowiadujemy się nigdy czemu niektóre postaci są, jakie są, skąd przychodzą, jakie są ich motywacje. Wszystko trzeba przyjąć na wiarę.

Motto powieści zaczerpnieto z klasycznej pieśni Wikingów "Havamal": "Jeśli się zawczasu nie zna swego losu, można żyć beztrosko". Tytułowy szklarz nie miał tego szczęścia.

Szklarz Albert i jego żona Sofia mają dwójkę dzieci - Klarę i Klasa. Rodzinie wiedzie się niezbyt dobrze, bo choć Albert wytwarza piękne naczynia, nie umie ich sprzedać na dorocznym jesiennym jarmarku. Pewna zła wróżba, którą usłyszał szklarz, sprawia, że niechętnie zabiera na jarmark dzieci - i słusznie, bo pewnej jesieni, akurat wtedy, kiedy wyjątkowo sprzedaż naczyń na jarmarcznym straganie idzie doskonale, dzieci znikają...

Czego tu nie ma - zaklęty (przeklety?) pierścień, złe wróżby, tajemnicza staruszka o magicznych mocach i dziwacznym mianie Furkota Odwilżyna oraz jej jednooki kruk, który widzi tylko pozytywy. Miasto Marzeń, w którym stoi tylko jeden Dom, a w nim mieszkają bardzo nieszczęśliwi Władca i Władczyni. Potężna, przerażająca Nana i jej uwięziona papużka. Rzeka Zapomnienia.

Niesamowita i miejscami upiorna historia, bardzo inna, bardzo niebanalna. Warto przeczytać. Polskie wydanie z 1983 r. jest bardzo ładnie ilustrowane przez Katarzynę Czerner, szkoda że druk i papier marnej jakości nie pozwalają w pełni docenić obrazków.

Powieść doczekała się szwedzkiej ekranizacji w 1998 r. - dostępna TUTAJ.














Maria Gripe (1923-2007) to słabo znana w Polsce szwedzka autorka książek dla dzieci i młodzieży. Pisała powieści przesycone tajemnicą i magią, za które doczekała się nagrody im. Hansa Christiana Andersena (tzw. Mały Nobel). Cztery powieści zekranizowano. Pięć z trzydziestu ośmiu książek, które napisała, ukazało się w polskim przekładzie - w latach 60.-80., jedna z nich, "Agnes Cecylia. Niezwykła historia", doczekała się wznowienia w Wydawnictwie Czarna Owca w 2005 r.

środa, 3 sierpnia 2016

Złote szkolne czasy - Angela Brazil

Angela Brazil tworzyła na początku XX w., była jedną z prekursorek nowoczesnej powieści pensjonarskiej, która miała bardziej bawić, niż uczyć. Jej bohaterkami były aktywne dziewczęta, o szerokich zainteresowaniach i niezależnych umysłach. Nic dziwnego, że  przez wielu były krytykowane, a dyrektorki niektórych szkół posuwały się do zakazywania lektury lub wręcz jej palenia... Jako pierwsza pisała powieści z punktu widzenia wychowanek. (It is a mistake ever to grow up! I am still an absolute schoolgirl in my sympathies - pisała w swoich wspomnieniach*). Brazil napisała 50 powieści, akcja większości rozgrywała się w szkołach dla dziewcząt. W przeciwieństwie do innych autorek tego gatunku (Enid Blyton, Elinor Brent-Dyer, Dorita Fairlie Bruce, Elsie Oxenham) nie pisała serii, każda z jej książek to zamknięta całość. Pisarka pozostała popularna aż do lat 60., a motywy jej powieści były tak często naśladowane, że w końcu zmieniły się w utarte klisze.


W Polsce była czytywana w latach 30. XX w. Ukazały się wtedy tłumaczenia trzech powieści: Złote szkolne czasy (1935), Najmilsze dziewczątko (1918) i Przyjaciółki (1938 i 1947). Dopiero w latach 90. doczekały się pierwszych ( i ostatnich zarazem) powojennych wznowień, nakładem wydawnictwa Graf.


Książka Jean's golden term została wydana przez Grafa pod dwoma tytułami - w 1991 jako Złote szkolne czasy, a w 1993 r. jako Opowieści złotych lat, oba tytuły średnio trafione, jako że książka opowiada nie o latach szkolnych, ale o zaledwie jednym semestrze nauki. Wszystkie polskie wydania są w tym samym międzywojennym tłumaczeniu Jadwigi Zawiszy-Krasuckiej. Typowo dla tłumaczeń tamtego okresu wszystkie angielskie imiona zostały spolszczone, a mnie straszliwie zgrzytało czytanie o dziewczętach z kornwalijskiego wybrzeża o wdzięcznych imionach Krysia, Basia, Wisia i Irka... Dla porównania - Wisia w oryginale nosi imię Vera.

Główna bohaterka, dwunastoletnia Janka Barrett, prowadziła życie bardzo nietypowe, nawet jak na angielską panienkę z lat 30. Wychowywana przez ciotkę i wuja, malarzy, wędrowała za nimi po całej Europie w poszukiwaniu malowniczych krajobrazów, rzadko zahaczając o jakiekolwiek szkolne zajęcia. Trochę uczyła ją ciotka, niemniej na tle rówieśniczek edukacja Janki wypadała nader blado.  Kiedy państwo Barrett zdecydowali się osiąść na kilka miesięcy na wybrzeżu Kornwalii, postanowili umieścić dziewczynkę w pobliskiej szkole na choć jeden semestr. Janka wcale nie miała na to ochoty, bo ceniła sobie koczowniczy tryb życia. Na szczęście szkoła Tresco House, zwana "Zieloną Szkółką", okazała się miejscem bardzo przyjemnym. Janka mogła nie tylko uzupełnić swoje liczne braki, ale i zawiązać pierwsze przyjaźnie. A ja mogłam podejrzeć niezwykły (z punktu widzenia wychowanki obecnego systemu edukacji) obrazek angielskiej szkoły, w której oprócz książkowego wykuwania, jest czas na grę w tenisa, spontaniczne szkolne przedstawienia i wycieczki po okolicy. Szkoła liczy sobie kilkadziesiąt wychowanek, dzięki czemu tworzy nastoletni mikrokosmos, pełen typowych dla tego wieku relacji - są wielkie przyjaźnie, są i małe zawiści. Do tego w tle majaczy tajemnica pochodzenia Janki, która naprawdę zaciekawia. A że autorka interesowała się walijską mitologią - motywy walijskich skrzatów i duszków także znalazły miejsce w powieści.

* Brazil, Angela (1925). My Own Schooldays. London: Blackie and Son (za Wikipedią).

wtorek, 26 lipca 2016

Tajemnica Rajskiego Wzgórza - Elizabeth Goudge


Tajemnica Rajskiego Wzgórza (oryg. The Little White Horse) została wydana w Londynie w 1946 r. Polskiego wydania doczekała się dopiero pół wieku później. Nigdy nie osiągnęła w Polsce sławy, jaką cieszyła się w swoim kraju ojczystym. Autorka, Elizabeth Goudge (1900-1984), była w swoim kraju bardzo popularna, napisała mnóstwo powieści dla dzieci i dorosłych które jednak nie doczekały się polskiego przekładu. Za Tajemnicę... otrzymała nagrodę Carnegie Medal. Z ciekawostek - jedna z jej powieści została splagiatowana przez pochodzącą z Indii pisarkę. Książka miała tak dobre recenzje, że wydano ją także w Stanach, wieść o niej doszła do słuchu Goudge i sprawa się wydała. Indyjska autorka, oskarżona o plagiat, zmarła w tajemniczych okolicznościach, prawdopodobnie popełniła samobójstwo.



Ta dramatyczna historia nie ma jednak zupełnie nic wspólnego z wyjątkowo słodką i magiczną fabułą Tajemnicy Rajskiego Wzgórza. Akcja powieści rozgrywa się w 1842 r. Jej bohaterką jest 13-letnia Marynia Merryweather. Osierocona przez ojca, którego zbyt dobrze nie znała (matka zmarła dużo wcześniej), zostaje wraz z guwernantką, panną Heliotrop, i żarłocznym psem Bączkiem zmuszona do opuszczenia Londynu. Wyjeżdża na wieś, do posiadłości swego nieznanego wuja, Benjamina Merryweather. Tu dowiaduje się o dziwnej historii swej rodziny, której członkowie dzielą się na "słonecznych" i "księżycowych", i nad którą ciąży klątwa, sprowadzona przez jednego z przodków. W jej rezultacie cierpią nie tylko członkowie rodziny, którym nie dane jest cieszyć się szczęściem małżeńskim, ale i mieszkańcy pobliskiej wioski, atakowani nieustannie przez wrogich czarnych ludzi. Przeznaczeniem Maryni okazuje się zakończenie konfliktu i przezwyciężenie klątwy.

Wszystko jest bardzo urocze i bajkowe, aż za bardzo, jak dla mnie. Białe jednorożce, dziarskie karzełki, cała plejada zwierzaków o magicznych cechach, przyjaciel ze snów, masa nieszczęśliwych kochanków, których serca uleczy Marynia, oraz nawrócenie gromady zbójców. Jest to jednak powieść dla dziesięciolatków, więc może jestem po prostu za stara. Pamiętam, że czytałam tę książkę w dzieciństwie - tylko raz, ale wówczas spodobała mi się tak bardzo, że jej fragmenty pamiętam do dziś.Warto dodać, że historia jest silnie spleciona z wiarą chrześcijańską (autorka pochodziła z bardzo religijnej rodziny).


Ekranizacje
Ten słabo znany w Polsce klasyk wypłynął na chwilę na światło dzienne po tym jak autorka Harry'ego Pottera J.K. Rowling wspomniała, że ta powieść była w dzieciństwie jej ulubioną i zaczerpnęła z niej inspirację do własnej twórczości ("The author always included details of what her characters were eating and I remember liking that. You may have noticed that I always list the food being eaten at Hogwarts." za Wikipedią).

Kilka lat po tym oświadczeniu książka doczekała się wreszcie ekranizacji, ponad 60 lat po pierwszym wydaniu. Film The Secret of Moonacre zdecydowanie odbiega od pierwowzoru, jest zbyt przesłodzony wizualnie (a już sama książka ma raczej ulepkową słodycz), a naiwny fabularnie i zachwycić może chyba tylko bardzo małych widzów.




W 1994 r. powstał też sześcioodcinkowy miniserial Moonacre, ale w odmętach internetu słuch o nim zaginął (jedyny ślad TUTAJ).

Polskie wydania 
Elizabeth Goudge, Tajemnica Rajskiego Wzgórza, Nasza Księgarnia 1996 (okładka na moim zdjęciu)
Elizabeth Goudge, Tajemnica Rajskiego Wzgórza, Świat Książki 2009 (okładka filmowa)

wtorek, 24 maja 2016

Czas próby - Hester Burton

Kiedy pożyczałam tę książkę z biblioteki, nie wiedziałam o niej zupełnie nic. Nazwiska autorki nigdy wcześniej nie słyszałam, tytuł do oryginalnych nie należy. Szczerze mówiąc, poza retro-okładką i faktem, że książkę wydała Nasza Księgarnia (w 1972 r.), najbardziej zafrapowało mnie to, że ostatnio powieść wypożyczono w 1993 roku. Książka przeleżała na półce, nieczytana, ponad dwadzieścia lat... Potraktowałam to jak wyzwanie ;)

Zdobyłam w ten sposób nie byle jaki okaz, bo - jak się okazało - za "Czas próby" (Time of Trial, 1963) autorka otrzymała Carnegie Medal - nagrodę literacką za książkę dla dzieci i młodzieży, napisaną w języku angielskim i wydaną w Wielkiej Brytanii. Laureatami tej nagrody są m.in. Terry Pratchett, Phillip Pullman, a nawet C.S. Lewis.



Bohaterką książki jest siedemnastoletnia Magaret Pargeter, córka księgarza. Jej ojciec jest człowiekiem o dość rewolucyjnych poglądach, jak na początek XIX wieku, kiedy dzieje się cała historia. Wrażliwy na widoczną w okolicy nędzę, głosi hasło ziemi w rękach angielskiego ludu - uważa, że ziemia powinna należeć do władz parafialnych, a nie właścicieli dużych farm. Czytuje "buntownicze" książki i próbuje je sprzedawać. Margaret ma też brata, Johna, z którym od dziecka się spiera. Chłopak ceni głównie wartości materialne, książek czytać nie lubi, w księgarni jest nieszczęśliwy, chce zostać oficerem.

"Margaret kochała swego ojca; kochała stęchły zapach jego książek; rozumiała cel jego marzeń. Ale tak jak John kochała także przyjemne rzeczy tego świata. Uważała, ze czasem za wiele cierpi się dla zasad. (s. 15)

Margaret kocha się w młodym medyku, Robercie Kerridge'u, który przebywa na stancji u jej ojca (istnieją dalekie powiązania między rodzinami, ale w przeciwieństwie do Margaret, Robert pochodzi z bardzo zamożnej rodziny). Spokojne życie dziewczyny ma się jednak wkrótce zakończyć - wszystko zmienia katastrofa, do której dochodzi w pobliżu księgarni. Wali się jedna z licznych kamienic czynszowych, zaniedbanych do granic możliwości przez bogatych właścicieli, a zamieszkana przez kilka ubogich rodzin. Giną wszyscy poza małym chłopcem, Eliaszem, którego udaje się wyciągnąć z ruin. "Był tak wynędzniały, że nie wyglądał na dziecko, a raczej na podstarzałego elfa" (s. 26)

Ojciec Margaret postanawia wystąpić przeciw kamienicznikom, którzy doprowadzili  do katastrofy. Podobne katastrofy zdarzają się w Londynie dwa razy na rok. I nic się nie robi. Nic się nie robi, ani im zapobiec. Kamienicznicy dalej wyduszają z ludzi czynsz za te mordercze pułapki". (s. 34) "Anglia prowadziła wojnę, walkę z Francją na śmierć i życie. Nędzarze musieli znosić swój los. Bunt był zdradą ojczyzny". (s. 27) Tym samym ojciec Margaret zostaje oskarżony o podżeganie do rewolucji. Dziewczyna traci ojca, a także brata i dach nad głową, zmuszona jest opuścić Londyn. Nadchodzi dla niej czas próby. Jak sobie poradzi?

Trochę Austen, trochę Dickens, trochę szkolna lektura o społeczeństwie klasowym, a trochę... kryminał - miszmasz, ale wart przeczytania. Doskonały obrazek obyczajowy, który pozwala podejrzeć angielską rzeczywistość sprzed 200 lat.
 

poniedziałek, 16 maja 2016

Cesia - Natalia Rolleczek



Bardzo ładna ta "Cesia" jest, zwłaszcza części opisujące życie na wsi są nadzwyczaj wdzięczne.

Kiedy zaczęłam czytać "Cesię" miałam nieodparte wrażenie, że zawiązanie fabuły przypomina mi jakąś inną książkę. I przypomniałam sobie - "Bułeczkę" Jadwigi Korczakowskiej. "Cesia" to taka "Bułeczka" dla nieco starszych czytelników. Tu też mamy dziewczynkę, która wychowywała się od dziecka na wsi i nagle zostaje rzucona, niemal sama, w środek dużego miasta. Ciągle mnie zaskakuje, że zaledwie 50 lat temu nikt się specjalnie nie patyczkował z psychiką dziecka. Zupełnie nikt dorosły nie zastanowił się, jak taka zmiana może być odbierana przez jej nie tyle podmiot - co przedmiot. Dziecko ma robić to, co dorośli zdecydowali dla jego dobra i jeszcze to doceniać. Żadnych traum. Na szczęście Cesia, dzielna dziewczyna, poradziła sobie, zacisnęła zęby i poszła do przodu.

Cesia mieszkała od urodzenia na wsi, w Modrzanach, w domu dziadków, razem z tatusiem, ich synem, i mamą, pielęgniarką. Matka była "miastowa", warunki higieniczne wsi ją przerażały, a to kura łazi po stole, a to dziecko chrupie niedokładnie obraną marchewkę... Po tragicznej śmierci męża nie miała ochoty dłużej tkwić u teściów, przeniosła się do miasta, a Cesia kolejne trzy lata spędziła z dziadkami. Wreszcie mama przysłała list, nakazując Cesi przyjechać do siebie, do Krakowa, gdzie miały zamieszkać wspólnie. Niestety, na miejscu okazało się, że to "wspólnie" to dopiero za jakiś czas. Chwilowo Cesia została ulokowana u znajomej matki, wdowy z dwójką dzieci. Z niezbyt sympatyczną dwójką, dodajmy, gardzącą "wsiową" lokatorką. Chęć bycia blisko matki (dość nieczułej według dzisiejszych standardów, ale dziecka się nie wyrzekła, wikt i opierunek zapewniła, więc może się nie znam..) sprawiła, że Cesia zdecydowała się wytrwać, mimo niespełnionych nadziei i tęsknoty za dotychczasowym domem.

Po licznych i dość nieprzyjemnych przygodach, Cesia zaczęła odnajdywać swoje miejsce w tej układance. Nawiązała pierwsze znajomości, ze stolarzem, mieszkającym w tym samym budynku, z cygańskim chłopcem (bardzo mnie zdziwił - pozytywnie - wątek Laszlo, mam wrażenie, że Cyganie są zupełnie nieobecni w polskiej literaturze dla dzieci), z Wiesią, dziewczynką z tej samej klasy, mieszkającą w domu dziecka. Żyła jednak nadal wspomnieniami - bardzo urokliwe są opisy życia na wsi w tej aż sama miałam ochotę porzucić miasto, kiedy je czytałam. I chociaż jej miejskie życie coraz lepiej się układało - w bliskiej perspektywie pojawia się szansa na mieszkanie z mamą i - niestety - jej nowym mężem (co Cesia zniosła mężnie), to całą swoją przyszłość wiązała z Modrzanami, porywając  tą wizją jeszcze kilkoro swoich przyjaciół.

Autorka, Natalia Rolleczek (ur. 1919), to jedna z najbardziej znanych polskich pisarek dla dzieci z okresu PRL, ale jakimś cudem zupełnie mnie w dziecinstwie ominęły jej książki - z chęcią nadrobię.


Natalia Rolleczek, Cesia, Nasza Księgarnia, Warszawa 1971
ilustr. Maria Uszacka