Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść przygodowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść przygodowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 grudnia 2016

Widmo z Głogowego Wzgórza - Edward Fenton



Trafiłam na tę powieść zupełnym przypadkiem, zdjęłam ją z bibliotecznej półki tylko dlatego, że zainteresowała mnie okładka. Uczciwie przyznaję, że nigdy wcześniej o niej nie słyszałam i zarazem nie mogę odżałować, ze mnie tak doskonała powieść ominęła w dzieciństwie.

Akcja rozgrywa się w latach 50. XX w. Dwunastoletni James przyjeżdża na weekend do kuzynów, Amandy i Obiego, których rodzice kupili właśnie bardzo stary dom na odludziu. Dom należał do zdziwaczałej starszej pani, artystki-rzeźbiarki. Nikt jej za dobrze nie znał, niemal nikt nie utrzymywał z nią bliskich kontaktów. Podobno była bardzo bogata, ale jej majątek zaginął. Spodziewałam się spontanicznie uformowanej młodzieżowej grupy poszukiwaczy skarbu, ale autor mnie zaskoczył, bo to nie dzieciaki przejmują pałeczkę. Dom zostaje nagle odcięty od świata przez śnieżycę, nie ma prądu, wody, ogrzewania i zapasów żywności, a za oknami... Czyżby ktoś się tam czaił? Dorośli opowiadają sobie historie o duchach i nie wiadomo, czy właśnie one wytwarzają ten nastrój niepokoju, czy może jednak jakieś widmo krąży wokół domu. Starego ciemnego, skrzypiącego domu na odludziu... Ja tam miałam dreszcze. Doskonała lektura na zimę, zresztą doskonała lektura w ogóle.

Pierwsze polskie wydanie pochodzi z 1969 r. Zostało wznowione w 1973 r. z tą samą okładką (na zdjęciu powyżej). Najnowsze wznowienie - to z cukierkową okładką (też zdjęcie powyżej) - miało miejsce w 2000 r. Ładny obrazek, ale to całkiem nie ten klimat. Nie tracę nadziei na kolejne wznowienia, bo szkoda by była wielka - zapomnieć taką dobrą książkę.

"Widmo..." doczekało się kontynuacji pt. „The Riddle of the Red Whale”, której niestety nie przetłumaczono.

O autorze powieści, Edwardzie Fentonie (1917-1995),  ciężko znaleźć informacje w internecie, a przecież był autorem licznych powieści dla dorosłych, dzieci i młodzieży, nagrodzonym nagrodą Edgara Allan Poego w 1961 r. (za "Widmo..." właśnie) oraz nominowanym do American Book Award w 1982 r. (za "The Refugee Summer"). Z ciekawostek - ten Amerykanin, nowojorczyk, w 1963 r. przeniósł się do Grecji i ożenił z Greczynką.

środa, 9 marca 2016

Więzień na zamku Zenda - Anthony Hope


Nie mogę pojąć, czemu "Więzień na zamku Zenda" został wydany w Polsce tylko raz, prawie trzydzieści lat temu i to w paskudnej oprawie i tycim formacie. Czy to jakiś podstęp mający na celu zniechęcenie czytelników do sięgnięcia po tę absolutnie rewelacyjną powieść awanturniczą z końca XIX wieku? Apeluję - ruszajcie do bibliotek albo przeszperajcie allegro, bo to po prostu trzeba przeczytać.


Przez pierwsze kilka rozdziałów nastawiona byłam bardzo sceptycznie do fabuły opartej na jednym z bardziej wyświechtanych pomysłów - czyli na podmianie sobowtórów. Potem przestałam być sceptyczna, bo nie mogłam się oderwać od czytania.

Pewien rudowłosy angielski gentleman, Rudolf Rassendyll, wyjeżdża do Rurytanii, by obejrzeć koronację nowego - tradycyjnie rudego - króla. Oczywiście, Rudolf okaże się niemal bliźniaczo podobny do następcy tronu i w wyniku poważnej awantury zajmie jego miejsce, przy okazji zdobywając serce królewskiej kuzynki Flawii, z pełną świadomością, że ani nie może zachować korony, ani poślubić ukochanej, bo honor nakazuje mu przywrócić na tron prawowitego władcę.

Co to za awantura? Otóż, król ma rywala, przyrodniego brata, zwanego Czarnym Michałem, który zazdrości mu tronu i przyszłej królowej, pięknej Flawii. W wyniku podstępu więzi potajemnie przyszłego króla i ma nadzieję sam zostać koronowany, ale wówczas okazuje się, że rzekomy "król" jednak się na koronacji zjawia. Tylko sami Rudolf i Michał, oraz ich najbardziej zaufani ludzie, wiedzą, że "król" jest fałszywy. Ale - Michał nie może ujawnić, ze na tronie jest uzurpator, bo musiałby przyznać się do uwięzienia prawdziwego króla. Nie może zabić króla, bo wtedy Rudolf zostałby na zawsze na tronie. Nie może zabić otwarcie Rudolfa, bo nie może wystąpić jawnie przeciwko rzekomemu bratu. Z kolei Rudolf także nie może zaatakować "brata", nie może też najechać zamku Zenda, bo wie, że wtedy Michał zabije więzionego tam króla. Sytuacja wydaje się nie mieć wyjścia. Według posłowia tłumacza, Roberta Stillera, autor przeżył w tym momencie pisania powieści załamanie, bo uznał, że sam nie jest w stanie wyplątać się z wymyślonego przez siebie impasu. Jednak mu się udało, a każda strona owego wyplątywania się jest warta przeczytania.

Prawnik Anthony Hope jest właściwie autorem jednej powieści (wyd. 1894 r.), choć napisał ich wiele. Żadna inna jednak nie dorównała "Więźniowi...", po którym uznano go za nowego Dumasa. Powstała co prawda druga część pt. Rupert von Hentzau (1898 r.), ale była dużo słabsza, nigdy też nie została przetłumaczona na polski.

Na podstawie powieści powstało kilka filmów, ostatni z nich w 1979 r. z Peterem Sellersem w roli głównej.

Anthony Hope, Więzień za zamku Zenda, tłum. Robert Stiller, Wydawnictwo "Śląsk", Katowice 1989

sobota, 7 listopada 2015

Bolek i Lolek. Szalony pościg - Rafał Witek

Pisanie o niedawno wydanej książce jako o klasyku jest zdecydowanym nadużyciem, a jednak już po raz drugi mi się to zdarza. Wszystko dlatego, że klasyczni, a raczej kultowi, są bohaterowie - ręka w górę, kto nie słyszał o Bolku i Lolku. Nie wszyscy wiedzą jednak, że poza serialem animowanym powstawały także książki o tych braciach, wydawane w latach 70. Pisałam o tym szerzej TUTAJ (klik). Wydawnictwo Znak emotikon postanowiło uwspółcześnić bohaterów i przybliżyć ich obecnemu młodemu pokoleniu. Niedawno ukazał się piąty tom* przygód wiekowych chłopaków pt. "Bolek i Lolek. Szalony pościg", tym razem autorstwa Rafała Witka (napisał m.in. książkę "Julka Kulka, Fioletka i ja").


Przyznaję, że mam do Bolka i Lolka ogromny sentyment, ale zastanawiam się, czy dawna dobranocka jest jeszcze dla współczesnych dzieciaków atrakcyjna. (Moje dzieci są jeszcze za małe, żebym mogła stwierdzić to empirycznie, ale nie omieszkam sprawdzić tego za jakieś dwa-trzy lata.) Mam nadzieję, że tak, ale jeśli zbyt mocno trąci myszką, to mogą sięgnąć po powieści o nowym wcieleniu urwisów. To już nie to samo, ale też jest ciekawie...

W nowym tomie Bolek i Lolek spędzają nudnawe wakacje z rodzicami nad morzem.

...lista dostępnych rozrywek była nader skąpa. Bolek po raz kolejny ułożył ją sobie w głowie:
  • leżenie na kocu i zamienianie się w przysmażony placek,
  • opalanie bladego miejsca pod pachami,
  • rycie lewą stopą w piasku,
  • rycie prawą stopą w piasku,
  • łapanie meduz do wiaderka,
  • jedzenie jagodzianki z roztopionym lukrem,
  • odpędzanie os mających ochotę na jagodziankę.  **
Bolek nieopatrznie uruchamia jednak na komórce Automatyczny Generator Akcji i wtedy się zaczyna... Pies porywa ukochaną lalkę Mani, chłopcy ruszają w pościg, który zawiedzie ich aż na drugą półkulę! Znad Bałtyku przenoszą się do Australii, gdzie ganiają za kangurem, podróżują na grzbiecie wielbłąda, helikopterem, a nawet... błyskawicą. Akcja pędzi w zawrotnym tempie, przygoda goni przygoda, a wszystko okraszone jest absurdalnym dowcipem. W dodatku Autor puszcza czasem oczko do dorosłego czytelnika, scena kupowania helikoptera z życia wzięta (z tym że w życiu to raczej dotyczy samochodów), młodzież może nie załapie, ale rodzic doceni.

Na końcu książki znajduje się Przewodnik podróżnika, zapewniający czytelnikowi dodatkową rozrywkę, ale mający także walory edukacyjne. Zresztą cała książka pozwala na zdobycie - w absurdalnej otoczce - pewnej wiedzy geograficznej, zwłaszcza jeśli będzie czytana wspólnie z rodzicem, który w odpowiednim momencie podsunie potomstwu globus i mapę.

Rafał Witek, Bolek i Lolek. Szalony pościg, Znak emotikon 2015

* Współczesne tomy o Bolku i Lolku wydane przez Znak emotikon:
W. Bonowicz, G. Gortat, E. Karwan-Jastrzębska, J. Olech, A. Onichimowska, M. Rusinek, W. Widłak, M. Wojtyszko, R. Kosik Nowe przygody Bolka i Lolka (2013)
B. Maj, J. Illg, W. Bonowicz, L. Talko , A. Onichimowska, M. Wicha, R. Kosik Nowe przygody Bolka i Lolka. Urodziny (2013, recenzja TU)
W. Bonowicz, J. Illg, A. Onichimowska, G. Gortat, M. Wojtyszko, R. Kosik, E. Karwan-Jastrzębska Nowe przygody Bolka i Lolka. Łowcy tajemnic (2013)
Marcin Wicha, Bolek i Lolek. Genialni Detektywi (2014, recenzja TU


** Rafał Witek, Bolek i Lolek. Szalony pościg, Znak emotikon 2015, s. 6-7.

niedziela, 25 października 2015

Czarownice - Roald Dahl

Nie jest łatwo rozpoznać prawdziwą wiedźmę. Prawdziwe wiedźmy noszą zwyczajne ubrania i do złudzenia przypominają zwyczajne kobiety. Mieszkają w zwyczajnych domach i zwyczajnie pracują*.
A dobrze byłoby jednak umieć je rozpoznawać, bo stanowią śmiertelne zagrożenie dla dzieci. Szanująca się wiedźma powinna upolować przynajmniej jedno dziecko tygodniowo. Inaczej ma chandrę.

Na szczęście ośmioletni bohater powieści ma bardzo mądrą babcię, emerytowanego wiedźmologa, w dodatku pochodzącą z Norwegii, a Norwegowie wiedzą o czarownicach bardzo dużo, bo pochodzą one właśnie z mrocznych lasów i gór Norwegii. Uczy więc wnuka, po czym można odróżnić wiedźmę od zwykłej kobiety. Po pierwsze, wiedźmy zawsze noszą rękawiczki, nigdy ich nie zdejmują, tylko do spania, bo nie mają paznokci, tylko zakrzywione kocie pazury, co rzecz jasna, muszą ukrywać. Po drugie, są łyse jak kolano i muszą nosić peruki, a przez to okropnie swędzą je głowy i ciągle muszą się drapać. Mają też większe dziurki od nosa, dzięki czemu ich węch jest lepszy - rozpoznają dzieci właśnie węchem, nawet w bezksiężycową noc potrafią wyczuć dziecko po drugiej stronie ulicy. Warto pamiętać, że czarownicom wydaje się, że dzieci cuchną, im czystsze, tym bardziej, więc lepiej by dzieci nie kąpały się za często. Najzupełniej wystarczy raz na miesiąc. Oczy czarownic też wyglądają inaczej, a w środku źrenicy widać płomyki ognia i lśniące sople lodu...Ich ślina jest granatowa. No i nie mają palców u stóp, ich stopy są tępo zakończone, kwadratowe w kształcie, a że upychają je w spiczaste pantofelki, to trochę kuleją.
Całe szczęście, że chłopczyk mógł się tego dowiedzieć, bo na swojej drodze miał spotkać nie jedną wiedźmę, lecz wszystkie czarownice Anglii, z Arcywiedźmą na czele! Konsekwencje takiego spotkania nie mogą być miłe, o nie... Ale jeśli chcecie wiedzieć, co z niego wynikło, musicie przeczytać "Czarownice" Roalda Dahla.


W trakcie czytania zaczęłam cierpieć na syndrom Czerwonego Kapturka. Dzieci bez mrugnięcia okiem czytają bajkę o Czerwony Kapturku, w której wilk pożera dziewczynkę i jej babcię, a potem myśliwy rozcina mu brzuch. A potem dorastają, mają własne dzieci, i dochodzą do wniosku, że takim małym słodkim istotkom nie można czytać takich okrutnych rzeczy, więc wymyślają wersję,w której wilk jest miłym psiakiem, a na końcu wszyscy padają sobie w objęcia. Czytając "Czarownice", też zaczęłam mieć wrażenie, że jest zbyt dosłowna dla maluchów, zbyt straszna - po czym przypomniałam sobie, że jako dziecko uwielbiałam ekranizację "Czarownic" w której Arcywiedźma (w tej roli Anjelica Huston) wygląda tak:


I nic a nic się nie bałam. No, dobra, może trochę się bałam, ale w tym była cała frajda. Powstrzymałam więc atak myślenia jak rodzic - książka jest doskonała, jak wszystkie powieści Dahla, a czarownice opisane jak żywe ;)

Książka Roalda Dahla "The Witches" została wydana w Londynie w 1983 r. W Polsce pojawiły się dwa przekłady - "Czarownice" Tomasza Wyżyńskiego, wyd. PRIMA (1997 r.) i "Wiedźmy" Jerzego Łozińskiego, wyd. Zys i ska (2003 r.). Niech Was nie zwiodą różne tytuły, to dokładnie ta sama powieść.  Jeszcze przed polskimi przekładami, bo w 1990 r., na ekrany kin weszła ekranizacja z Anjelicą Huston i Rowanem Atkinsonem, świetna, choć nie do końca wierna. Ale prawdziwe zakończenie książki nie mogłoby się chyba nigdy pojawić w amerykańskim filmie familijnym, bo tam happy end musi być...


Roald Dahl, Czarownice, Wyd. PRIMA 1997 (tłum. Tomasz Wyżyński)

*Wszystkie fragmenty pisane kursywą to cytaty z książki.

czwartek, 19 lutego 2015

Gałka od łóżka - Mary Norton

Zachwycona pierwszym tomem Pożyczalskich popędziłam do biblioteki po debiut Mary Norton, czyli "Gałkę od łóżka". Mówiąc ściśle, jest to wydane w jednej książce tłumaczenie obu tomów o zaczarowanej gałce od łóżka - The Magic Bed Knob (1943) i Bonfires and Broomsticks (1945) (angielski tytuł wydania zbiorowego to Bed-Knob and Broomstick (1957)). Nie tylko treść, ale i polskie wydanie jest już klasykiem - w tłumaczeniu Ireny Tuwim, ilustrowane wspaniale przez Jana Marcina Szancera. Szczęśliwie się złożyło, że powieść postanowiło wznowić Wydawnictwo Dwie Siostry w serii Mistrzowie Ilustracji (w 2011 r.), dzięki czemu urok pierwszego wydania polskiego został zachowany w całości.



Jak wiadomo, większość fantastycznych przygód przydarza się dzieciom z dala od rodziców, przynajmniej  w powieściach. Pewnego lata trójka rodzeństwa, Kasia, Karolek i Pawełek, została wysłana na wieś do ciotki. Wakacje zapowiadały się niezbyt ciekawie - przynajmniej dopóki Pawełek nie zauważył sąsiadki, panny Price, latającej na miotle. Panna Eglantyna Price, początkująca czarownica, ofiarowała dzieciom zaczarowaną gałkę od łóżka - wystarczyło ją przekręcić, a łóżko przenosiło się w dowolnie wybrane miejsce. Idealna rzecz, żeby natychmiast wpakować się w kłopoty... ale i przeżyć mrożącą krew w żyłach przygodę.
W drugiej części książki (pierwotnie - w drugim jej tomie) dzieci powracają na wieś, tym razem do domu panny Price, która zarzuciła naukę czarów. I tym razem jednak podróż zaczarowanym łóżkiem nie ominie bohaterów. Przenoszą się w przeszłość - w środek pełnego zabobonów XVII-wiecznego Londynu, gdzie spotykają czarownika Emeliusza. I trudno powiedzieć, czy go ratują, czy wprost przeciwnie...

Świetna lektura, która specjalnie się nie zestarzała i doskonal nadaje się na półkę w dziecięcym pokoju, tuż obok serii o Mary Poppins i powieści Edith Nesbit.

"Gałka od łóżka" została wydana także w 1998 r. przez wydawnictwo Prószyński i S-ka.



W 1971 r. książka została sfilmowana przez studio Walta Disneya, a film ów nie ma absolutnie nic wspólnego z powieściowym pierwowzorem. Mimo tego oceniany jest jako udany i bywa porównywany z adaptacją Mary Poppins (równie odległą od oryginalnej powieści zresztą).